czwartek, 27 czerwca 2013

Rozdział 17.


Z uśmiechem na twarzy pakowałam ubrania do torby. Uśmiech był tylko przykrywką, bo w środku czułam się jakoś dziwnie. Z jednej strony cieszyłam się z tego wyjazdu, ale z drugiej strony… sama nie wiem co robić.
Spakowana czekałam w salonie na mojego towarzysza podróży. Chwilę później zapukał do drzwi. Wstałam z kanapy i otworzyłam mu je.
-Gotowa? –zapytał pełen entuzjazmu.
-Tak, tylko poczekaj jeszcze chwilę. Muszę posprawdzać czy wyłączyłam gaz i wziąć moje ciasteczka. –powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego promiennie.
-Okay. To ja może zaniosę twoją torbę na dół, co? –zapytał.
-No dobra, łap kluczyki. – miałam mu je rzucić, ale on wyciągnął z kieszeni kurtki swoje i pomachał mi nimi.
-Jedziemy moim i nie ma innej opcji. –oznajmił mi z uśmiechem.
-Niech ci będzie. –uległam mu. Jego uśmiech mógł zdziałać wszystko.
Razem zeszliśmy na dół ,Krzysiek otworzył mi drzwi od strony pasażera ,usiadłam wygodnie i zapięłam pasy bezpieczeństwa. Po chwili opuszczaliśmy już Bełchatów i podążaliśmy w stronę naszego rodzinnego miasta jakim jest Wrocław. Pierwsze dwadzieścia minut jazdy nie było dość przyjemne, rozmowa nam się nie układała i w ogóle nie mogliśmy się jakoś dogadać. W radiu leciała właśnie jedna z moich ulubionych piosenek zespołu Lemon i zaczęłam ją sobie nucić, kątem oka zauważyłam, że na twarz Krzysztofa wkradł się uśmiech i po chwili przyłączył się do mnie.
-‘’Ostatni już raz sprawiłem, że jej oczy płaczą’’. –zaśpiewał, a ja jeszcze chwilę temu patrząc na jego poczynania odwróciłam twarz w drugą stronę i nagle drzewa, które mijaliśmy stały się strasznie interesujące.
I znów pomiędzy nami zapanowała ta niezręczna cisza. 

Z perspektywy Krzyśka.
Co się znowu stało? Przecież było już tak dobrze, wszystko zaczynało się układać… Ale nie głupi ja jak zwykle musiał coś palnąć! Dlaczego czasem nie umiem się powstrzymać? Chyba wiem, to wszystko jest ode mnie silniejsze, kocham ją, naprawdę, teraz już to wiem. Popełniłem błąd, ale chcę to naprawić. Myślałem, że skoro mnie zaprosiła na Wigilię do swoich rodziców to może jednak coś dla niej znaczę, może w jej oczach nie jestem ostatnich chamem, może jednak ona nadal coś do mnie czuję. Pławski za dużo myślisz, a za mało robisz- skarciłem się w myślach. Chciałbym jej powiedzieć co naprawdę czuje, ale co jeśli ona mnie nie wysłucha? Teraz się przyjaźnimy, jestem blisko niej, ale jednak tak daleko. Chciałbym jej dotknąć, poczuć jeszcze raz smak jej ust, jeszcze raz móc dotknąć jej włosów, po prostu żyć razem z nią, być z nią już do końca naszych dni, zestarzeć się razem, mieć z nią dzieci, patrzeć jak dorastają, śmiać się razem z nią i pocieszać w trudnych chwilach, być …

Z perspektywy Joasi.
Jaka ja jestem głupia, po raz kolejny go odrzucam. Doskonale wiem, że go kocham, on mnie chyba też… Tylko dlaczego mu nie pozwalam na to, aby mi to powiedział? Cierpiałam przez niego nie raz, nie dwa, jestem odporna na ból, ale mimo to nie pozwalam mu wyznać prawdy. Boję się? Być może, ale czego miłości? Możliwe, tylko dlaczego? Właśnie tego nie wiem. -‘’Ostatni już raz sprawiłem, że jej oczy płaczą’’ teraz cały czas mam to w głowie, co to mogło znaczyć, raczej wiem, to zbyt oczywiste… Zależy mu na mnie? Który już raz w moim życiu zadaję sobie to pytanie? Nie wiem? Znowu czegoś nie wiem… Muszę postarać się wyrzucić ten zwrot z mojego słownika… Znając mnie pewno się już dziś do niego nie odezwę, ale dzisiaj jest Wigilia, Bóg każe nam wybaczać, ale ja jestem wyjątkowo uparta. Zaraz dojedziemy na miejsce, zaczną się pytania od wszystkich ciotek, kuzynek… Co ja najlepszego zrobiłam… nie wiem? Fuck, znowu to nie wiem… Muszę z tym skończyć jak najszybciej. Obiecuję to sobie!
-Przepraszam. –powiedziałam nieśmiało po ponad godzinnym milczeniu.
-Dobrze wiesz, że to ja ciebie powinienem przeprosić za to wszystko co ci złego zrobiłem. Znamy  się od jakiś dwudziestu lat, a ja wyrządziłem ci więcej krzywdy niż nie jeden zbrodniarz… Przepraszam, nie wiem co mam ci jeszcze powiedzieć może to, że kocham cię nad życie, ale zapewne teraz to już nic nie znaczy. Przepraszam- nie wiem skąd u niego taka wylewność słów, ale zatkało mnie, nie wiedziałam co mam mu powiedzieć. Stanął pod domem moich rodziców i zgasił silnik samochodu. Wysiadł i otworzył mi drzwi.
-Idziemy? –zapytał i podał mi rękę.
-Tak-odpowiedziałam.- Poczekaj jeszcze musze zabrać bagaże.- ucięłam krótko patrząc się na dom ozdobiony świątecznymi lampkami. Strasznie się bałam spojrzeć w jego niebieskie oczy.
-Zajmę się tym.-powiedział patrząc na mnie. Wziął nasze bagaże, wręczył mi pojemnik ze smakołykami i razem powędrowaliśmy w stronę drzwi, które prowadziły do mojego rodzinnego domu, w którym zapewne teraz wszyscy się śmieją, są weseli, radośni, uśmiechnięci, w salonie zapewne ogień w kominku się tli, a z kuchni dochodzi zapach pierogów mojej babci i piernika pieczonego przez moją mamę. A wśród tej radości pojawię się ja wraz z Krzyśkiem, którego moi rodzice dobrze znają i lubią, ale nie mają zielonego pojęcia, że ze mną przyjechał, a przede wszystkim nie wiedzą co między nami jest.
Jak pisał Adam Mickiewicz:

,,Czy to jest przyjaźń? Czy to jest kochanie? ‘’
______________________________________________________________________________
Witam Was po bardzooo długiej przerwie. Ostatnio nie miałam na nic czasu, koniec roku poprawianie ocen, zaliczanie i do tego jeszcze zajęcia pozalekcyjne, treningi, liga.... dużo by wymieniać, ale jestem i w najbliższym czasie zakończę już to opowiadanie ;( Przewiduję jeszcze około 3, może 5 rozdziałów. Będzie mi smutno się tu z wami żegnać, ale tak już kolej rzeczy. Jak mówią: "Coś się kończy, coś się zaczyna" Ale jest jeszcze drugi blog, na którym w najbliższym czasie mam zamiar wznowić historię Zbyszka i Joasi :) Obiecałam sobie, że najpierw zakończę tą historię, a potem zajmę się moim drugim opowiadaniem http://life-is-brutalll.blogspot.com/ :) 
Jutro najważniejszy dzień i nie nie chodzi o zakończenie roku, tylko o mecz, w którym nasi waleczni siatkarze zmierzą się z Argentyną :) Więc jutro wszyscy mocno trzymają kciuki i z całych sił wspierają naszych siatkarzy !!!
Pozdrawiam ;**

poniedziałek, 13 maja 2013

Rozdział 16.


-Jakie masz plany na święta? Sylwestra?- zapytałem Asię, gdy siadaliśmy do stolika.
-W święta wyjeżdżam do Wrocławia, a w Sylwestra wybieram się na ślub Karoli i Adama.- odpowiedziała mi uśmiechając się. –A ty?
-W święta jeszcze nie wiem, a w Sylwestra mam podobne plany. –odpowiedziałem uśmiechając się.
Byłem zadowolony, że Asia również się wybiera na wesele.
Rozmawialiśmy dosyć długo, potem postanowiliśmy razem dokończyć przerwane przeze mnie zakupy. Aśka pomogła mi wybrać prezent dla mojej mamy, a ja odwdzięczyłem się w wyborze prezentu dla jej brata. Po ukończonych świątecznych łowach odprowadziłem Asię do mieszkania, a następnie wróciłem do swojego mieszkania.
Z perspektywy Asi.
Znowu coraz lepiej się dogadujemy. Razem się śmiejemy rozmawiamy o wszystkim, zupełnie jak wtedy, gdy byliśmy razem. Boję się, że to może wrócić, ale bardziej boję się tego, że które z nas znowu może popełnić jakiś błąd i po raz kolejny będzie trzeba wszystko zaczynać od nowa, a ja po prostu nie mam już na to siły. Chciałabym, żeby było jak dawniej, bo ja chyba nadal go kocham…

24 grudnia 2012 rok, poranek mieszkanie Asi .
Obiecałam babci, że zrobię jej moje ciasteczka czekoladowe za którymi wszyscy tak przepadają. Ciasto było już zagniecione pozostało mi tylko powycinanie ich w przeróżne kształty. Gdy zabierałam się za wycinanie ciastek, zadzwonił dzwonek od drzwi.
-Już idę! –krzyknęłam idąc z kuchni, ręce miałam całe w cieście i do tego mój fartuszek, który dostałam od mamy na zeszłe urodziny.
-Cześć. –powiedział Krzysiek.
-Heeej. –odpowiedziałam wycierając dłonie w fartuch. –Co ty tutaj robisz o tej porze? –zapytałam.
-Przyszedłem złożyć ci świąteczne życzenia i mam dla ciebie prezent. –powiedział z uśmiechem, jednocześnie zdejmując swoją kurtkę.
-Dziękuję, ja też coś dla ciebie mam. –powiedziałam i podążyłam w kierunku sypialni. –Proszę. –powiedziałam wręczając mu torebkę z prezentem.
-Dziękuję, a co to takiego? –zapytał i już chciał zajrzeć, ale mu zabroniłam.
-Nie, dopiero jak na niebie pojawi się pierwsza gwiazdka. –powiedziałam uśmiechając się do niego.
-A co tu tak ładnie pachnie? –zapytał zaglądając do kuchni.
-Piekę ciasteczka. Może zostaniesz na chwilę, chyba, że się śpieszysz? –zapytałam i podałam mu szklankę z gorącą herbatą. –Proszę.
-Dziękuję, nigdzie mi się nie śpieszy. –odpowiedział biorąc łyk rozgrzewającego napoju.
-Nie jedziesz do rodziców? –zapytałam.
-Nie trochę za daleko.- odpowiedział z uśmiechem na twarzy.- Dopiero w środę jadę do dziadków.- uciął.
-To gdzie są twoi rodzice? –zapytałam.
-Na Hawajach, zachciało im się ciepłej Wigilii. – odpowiedział z uśmiechem na twarzy.
-Słuchaj no to może pojedziesz ze mną? –zapytałam, ale chyba przesadziłam, to trochę za szybko.
-Nie nie chcę się narzucać. –odpowiedział, popijając herbatę.
-Przestań, przecież się nie narzucasz to ja cię zaprosiłam. –Aśka hamuj, trochę się zapędzasz, krzyczałam na siebie w myślach, ale to wszystko było ode mnie silniejsze, moje usta nie miały najmniejszego zamiaru się zamknąć. \
-Ale… - próbował zapewne stworzyć jakiś argument, ale ja nie dałam mu dokończyć zdania.
-Nie ma żadnego ale, jedziesz ze mną i koniec, przecież się przyjaźnimy. –no właśnie przyjaźnimy… a ja w tym momencie czuje o wiele więcej. –Tylko wiesz wracam dopiero jutro wieczorem, więc radzę ci wziąć jakieś dodatkowe ubrania. –powiedziałam mu i z triumfalnym uśmiechem zabrałam się za wycinanie ciasteczek.
-Wiesz co to może w takim razie ja teraz szybko skoczę do siebie, co? – zapytał Krzysiek wstając od stołu.
-No okay. –odpowiedziałam mu, Pławski opuścił moje mieszkanie, a ja udałam się do swojej sypialni spakować się.
-Aśka, co ty do jasnej cholery odwalasz! –krzyczałam na siebie. –Ogarnij się to tylko twój przyjaciel!
No właśnie przyjaciel… a moja chora psychika chcę, aby był dla mnie kimś więcej. Z drugiej strony, gdyby on nic do mnie nie czuł to raczej by się nie zgodził. . .
 ________________________________________________________________________________
Wiem, że obiecałam Wam już dawno ten rozdział, ale brak weny i natłok zajęć niestety mi na to nie pozwoliły. Nie jest doskonały, ale no trudno... jednak mimo wszystko mam nadzieję, że wam się choć trochę spodoba :) Rozdział na moim drugim blogu http://life-is-brutalll.blogspot.com/  pojawi się już niedługo, proszę Was o wyrozumiałość i cierpliwość, ale zbliża się koniec roku, a ja walczę o pasek na świadectwie i jak najwyższą średnią :) Więc możecie trzymać za mnie kciuki :) 
Rozdział z dedykacją dla mojej Kaśki :) 

JUŻ NIE MOGĘ  DOCZEKAĆ SIĘ SEZONU 

             REPREZENTACYJNEG!!!


czwartek, 25 kwietnia 2013

Rozdział 15.


Jak zawsze do autokaru pierwsza wsiadłam ja, a za mną cała zgraja. Usiadłam na moim ulubionym, czyli przed ostatnim miejscem pod oknem.
-Przepraszam, czy tu jest wolne? –usłyszałam jego miły i spokojny głos.
-Tak, proszę. –powiedziałam i zabrałam swój podręczny bagaż i położyłam go sobie na kolana.
-Pani Asia? Dobrze zapamiętałem? –zapytał i uśmiechnął się do mnie.
-Tak, dobrze. Krzysiek? –zapytałam. Wiem, że zachowywaliśmy się jak jacyś nienormalni, ale mi ten układ bardzo się podobał.
-Owszem. –odpowiedział.
-Co wy do jasnej cholery odwalacie? –zapytał zdziwiony Paweł.
-My?- zapytał Pławski.
-Nic. –odpowiedziałam i wybuchłam gromkim śmiechem.
-Ja po prostu chciałem się upewnić czy dobrze zapamiętałem imię tej pani. –powiedział Krzysiek, a wtedy reszta drużyny zaczęła się na nas patrzeć.
-Czy wy oboje się dzisiaj dobrze czujecie? –zapytał troskliwie kapitan.
-A może macie chorobę lokomocyjną? –dowalił Winiar ze swoim jakże kapitalnym poczuciem humoru.
-Ej, spokój tam i siadać mi na dupska! –krzyknął Nawrocki.
Towarzystwo się uspokoiło, ale co jakiś czas ktoś się na nas patrzał, aby upewnić się czy, aby na pewno nic na nie jest. Z Krzyśkiem cudownie mi się rozmawiało, zdecydowanie  brakowało mi jego bliskości. Ten mój cały pomysł z poznawaniem się na nowo wcale nie okazał się taki zły.
-A może przejdziemy na ty? –zapytałam mojego towarzysza.
-Serio ?!- odezwali się oburzeni chłopcy.
-Z wielką chęcią. –odpowiedział śmiejąc się i uścisnęliśmy sobie dłonie.
-Wy tak na serio? –zapytał Karol.
-Serio, serio. –odpowiedziałam mu z uśmiechem.
Podróż z hotelu na halę minęła bardzo szybko. Mecz rozpoczął się równo o dwudziestej. Po długich mękach niestety drużyna z Bełchatowa uległa gospodarzom, przegrywając cały mecz 3:2. Następnego dnia w nienajlepszych humorach opuściliśmy stolicę.
Kilka tygodni później …
Święta coraz bliżej, wszędzie można już zauważyć choinki, przeróżne ozdoby i kolorowe światełka. W zeszłym tygodniu dostałam zaproszenie na ślub Karoliny, który ma  się obyć 31 grudnia tego roku. Trochę się bałam tego wydarzenia, ponieważ ma 50% pewność, że spotkam się z królową tapety.
Skrze w lidze jak na razie zbyt dobrze się nie powodzi, ale wszyscy są dobrej myśli. Mecz charytatywny, który ostaniemy czasy się odbył był świetnym pomysłem. Wszyscy świetnie się bawili, siatkarze jak i goście specjalni.
Przez ten miesiąc dużo się zmieniło. Ewelina się wyprowadziła, ale oczywiście nie bez powodu. Karol postanowił się oświadczyć na jednym z ostatnich meczy. Ewelina była bardzo zaskoczona, ale i szczęśliwa. Mieszkam sama już od prawie dwóch tygodni. Czasami wieczorami tak dziwnie się czuję i nie mam nawet z kim porozmawiać. Oglądam wtedy głupie komedie romantyczne, które jeszcze bardziej mnie dobijają.
Dzisiaj postanowiłam wyjść na zakupy. Moja rodzina jest bardzo liczna i muszę dokupić jeszcze kilka prezentów. Na święta jak co roku wyjeżdżam do babci w moje rodzinne strony, czyli do mojego ukochanego Wrocławia. Gdy wychodziłam z mieszkania było już kilka minut po siedemnastej. Spacerowałam sobie po okolicznych sklepikach z przeróżnymi drobiazgami i w pewnej chwili ktoś zasłonił mi oczy. Przestraszyłam się trochę, było już ciemno i niewiadomo kogo mogłam spotkać na swojej drodze. Kopnęłam owego osobnika w krocze, a ten wydał z siebie dziwny dźwięk. Odwróciłam się i owym napastnikiem, który chciał mnie zaskoczyć okazał się nie kto inny jak Krzysztof.
-O boże Krzysiek ?! –zapytałam zaskoczona i przerażona zarówno jak i on.
-Co ty?! Chciałaś mnie zabić? –zapytał nadal leżąc na chodniku. Na szczęście prawie nikogo tu nie było.
-Skąd mogła wiedzieć, że to ty, a nie jakiś zboczeniec, albo inny gwałciciel ?! –zapytałam go podnosząc głos.
-Przepraszam, nie powinienem. –odpowiedział wstając przy mojej pomocy.
-Nie to ja przepraszam, mogłam ci co nieco uszkodzić.-zaśmiałam się, a on spojrzał na mnie spod byka.
-Miejmy nadzieję, że z moi  co nieco wszystko w  porządku.-odpowiedział z lekkim uśmieszkiem.
-Nie wnikam. –odpowiedziałam na jego wcześniejszą wypowiedź.
-A co ty tu w ogóle robisz o tej porze? –zapytał.
-Szukam prezentów dla rodziny. –odpowiedziałam pocierając dłońmi, bo zaczynało mi się robić zimno.
-Może wejdziemy do kawiarni? –zapytał na co odpowiedziałam mu energicznym ruchem głowy.
________________________________________________________________________________
No hej !
1.Mam tu dla was taki trochę dziwny rozdział, z resztą już jeden z ostatnich. Szczerze nie chce się rozstawać z wami jak i z tą historią, bo jest mi ona bardzo bliska, ale cóż taka kolej rzeczy. W sobotę najpóźniej w niedzielę powinien ukazać się szesnasty rozdział, ale niczego nie obiecuję. 
2.Gratulacje dla Resovii, podwójnych mistrzów :) 
Czytam=Komentuję niby nic, ale dla mnie to wiele znaczy. :)
Pozdrawiam ;*

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Rozdział 14.


Długo zastanawiałam się nad tym co wczoraj powiedziałam chłopakom. W nocy prawie nie spałam , sama już nie wiem co mam robić. Wybaczyć mu? Czy nie? Jeszcze trochę i zwariuję. Wstałam po godzinie piątej i nie mogłam znaleźć sobie miejsca. Postanowiłam pobiegać jak za starych dobrych czasów. Ubrałam się w mój dres, w uszy włożyłam słuchawki, a telefon wylądował w kieszenie mojej bluzy. Nasz hotel znajdował się w pobliżu parku, do którego postanowiłam się ,,przebiec’’. Wychodząc z hotelu uderzył we mnie powiew zimnego powietrza. Biegłam przed siebie, a w uszach po raz kolejny od dłuższego czasu  rozbrzmiała piosenka Grubsona. Oddychając ,,świeżym’’ warszawskim powietrzem w końcu zebrałam swoje myśli i mniej więcej wiedziałam co mam dalej robić ze swoim życiem. Postanowiłam mu wybaczyć, ale na razie nie mam zamiaru do niego wracać. Po około godzinnym joggingu wróciłam do naszego tymczasowego miejsca pobytu. Wróciłam do pokoju przebrałam się i odświeżyłam, a że wybiła już godzina ósma poszłam na stołówkę.
-Witam panów!- krzyknęłam wesoło w kierunku bełchatowskiej drużyny.
-Cześć. –odpowiedzieli ospale.
-A wy co tacy przymuleni? –zapytałam ich i przysiadłam  się do stolika, w którego skład wchodzili : Winiar, Szampon, Kłos i Pławski.
-My ?-zapytał Michał.
-Nie moja babcia. –odpowiedziałam mu.
-Nie wyspaliśmy się.-powiedział mi Karol.
-To co wy robiliście w nocy? –zapytałam uśmiechając się.
-Graliśmy w karty, a co mieliśmy niby robić? –zapytał Winiarski.
-No nie wiem… spać i zbierać siły na mecz z Politechniką? –zapytałam ich.
-Oj tam, oj tam. –powiedział Mariusz.
-Nie oj tamuj mi tutaj tylko jeść to śniadanie, bo jak później będziecie stękać, że coś Was boli to ja zrobię Wam taki masaż, że popamiętacie mnie do końca życia.-mówiłam i jednocześnie groziłam im palcem.
-Mamy się bać?- spytał Winiar.
-Nie skakać z radości pod sam sufit. –odpowiedziałam mu, a następnie zabrałam się za konsumowanie moich jakże przesmacznych kanapek. 
Po zakończeniu śniadania chłopcy mieli dwie godziny przerwy, a następnie udali się na halę na poranny półtora godzinny trening.  Na treningu chłopakom wszystko szło doskonale, począwszy od przyjęcia, a kończąc na zagrywce.  Po treningu chwila przerwy i siłownia . Od godziny 14 chłopcy mieli wolne . No w zasadzie to nie za bardzo, bo teraz do akcji wkraczają fizjoterapeuci (czytaj ja i pan Tomek) Mi na pierwszy ogień przypadł Winiar, który od razu zaczął mnie wypytywać o Krzyśka. Ja po prostu wykonywałam swoją pracę i próbowałam go ignorować, ale jakoś mi się to nie udało. Dla świętego spokoju powiedziałam mu, że w najbliższym czasie z nim porozmawiam na co on zaczął cieszyć się jak dziecko i wybiegł  gabinetu.
-Następny! –krzyknął wybiegając i puścił mi oczko.
Po upływie kilku sekund w progu drzwi ujrzałam postać Krzyśka w samych spodenkach. Nie wiem im nie jest zimno?!
-Hej . –powiedział i uśmiechnął się do mnie, a następnie ułożył się na kozetce.
Wiem miałam z nim porozmawiać, ale jakoś nie mogę. Coś w środku mi na to nie pozwala. Jestem taka głupia, że nawet się z nim nie przywitałam, tylko się do niego uśmiechnęłam.
-Asia nie uważasz, że powinniśmy porozmawiać? –zapytał.
-Uważam. –odpowiedział mu masując jego plecy.
-To dlaczego nic nie mówisz?- zapytał.
-Przecież mówię.
-Ał. –syknął przez zęby.
-Przepraszam, zamyśliłam się. –odpowiedziałam mu.
-Nie szkodzi. Zasłużyłem sobie. –odpowiedział wstając.
-Siadaj jeszcze nie skończyłam. – rozkazałam mu na co on tylko na mnie spojrzał i posłusznie wykonał polecenie. Kolejną czynnością, którą wykonałam był masaż nóg. Po zakończeniu ,,zabiegu’’ przełamałam się.
-Wybaczam. –powiedziałam najciszej jak potrafiłam. Krzysiek natychmiast się odwrócił i podszedł do mnie.
-Naprawdę? –zapytał.
-Tak chcę zacząć wszystko od nowa, wszystko. –powtórzyłam.
-Zgodzę się na wszystko, byleby tylko dalej z tobą być. –zaczął się do mnie zbliżać, najwidoczniej miał zamiar mnie pocałować, ale ja zrobiłam szybki unik.
-Halo! Proszę pana, my to się chyba jeszcze nie znamy? –powiedziałam i uniosłam jedną brew do góry.
-Ale, że w takim sensie od nowa?
-Asia jestem. –wyciągnęłam dłoń przed siebie.
-Krzysiek.-odpowiedział i uścisnął moją dłoń.
O godzinie 18.00 wszyscy zwarci i gotowi czekali pod hotelem. No właśnie czekali, bo jak zawsze ktoś musiał się spóźnić. No, a któż tu się inny mógł spóźnić jak nie nasz Mariuszek. Spod hotelu wyjechaliśmy z pięciominutowym opóźnieniem.
_______________________________________________________________________________
Witam Was po długiej przerwie ! Wiem, że trochę późno , ale chciałabym wam jeszcze złożyć najlepsze życzenia z okazji świąt !
Ten rozdział to jedna wielka porażka, krótki i kompletnie bez sensu. W najbliższym czasie mam zamiar się poprawić, OBIECUJĘ !

niedziela, 10 lutego 2013

Liebster Award


Chciałabym bardzo podziękować za nominację do Liebster Award. 
Nie mam za bardzo czasu na to, aby brnąć w to dalej, więc stwierdziłam, że lepiej będzie jeśli po prostu odpowiem na pytania blogerką, które zadały pytania na swoich blogach. ;)


1. Ulubiony film?
Piękna i bestia.
2.Jak zaczęła się Twoja przygoda z blogowaniem?
Czytałam wiele blogów i po prostu chciałam się sprawdzić czy dam sobie z tym radę. ; )
3. Co lubisz robić w wolnym czasie?
Czytać książki, oglądać filmy i słuchać muzyki.
4. Czego najbardziej się boisz?
Straty osób, które są mi bliskie.
5. Wolałabyś latać czy czytać innym w myślach?
Latać.
6. Ulubiony kolor?
Chyba czarny.
7. Jakie jest Twoje najlepsze wspomnienie z dzieciństwa?
Sama nie wiem. Dobrze wspominam moje całe dzieciństwo.
8. Kim chcesz być w przyszłości?
Co do tego to czasami mam milion pomysłów na minutę, ale od dłuższego czasu myślę o zostaniu fizjoterapeutką lub dziennikarzem sportowym.
9. Ile masz lat?
W styczniu skończyłam 15. 
10. Jakiej muzyki słuchasz?
Nie mam ulubionego gatunku, słucham wszystkiego.
11. Ulubiony sportowiec?
Reprezentacja Polski w Piłce Siatkowej. ; ) A jeśli miałabym wybrać jednego to byłby nim Zbyszek Bartman.


1. Ulubiony sport?
Oczywiście siatkówka
2.  Ulubiony sportowiec?
Odpowiem tak samo jak wcześniej: Reprezentacja Polski w Piłce Siatkowej. ; ) A jeśli miałabym wybrać jednego to byłby nim Zbyszek Bartman.
3.  Ulubiony rodzaj muzyki?
Nie mam ulubionego. 
4. Ulubiony zespół?
Brak.
5. Masz możliwość posiadania mocy, któregoś z superbohaterów. Jaką?
Teleportacja.
6. Co jest najtrudniejsze w blogowaniu?
Jak dla mnie bycie systematyczną .
7. Największa pasja?
Siatkówka.
8.  Co robisz w wolnym czasie?
Czytam , słucham muzyki, oglądam filmy.
9.  Co pozwala ci się zrelaksować?
Muzyka. 
10. Co było inspiracją do  pisania bloga?
Zainspirowały mnie inne blogi .
11.  Ulubiona książka?
Cienie na Księżycu Zoe Marriot.
__________________________________________________
Dziękuję Wam za ponad 15 000 wejść na tego bloga. Nigdy nie przypuszczałam, że osiągnę aż taki sukces! ;)
Bardzo długo nie dodawałam tutaj notek, ale mam nadzieję się poprawić. W ferie w domu byłam tylko w pierwszy weekend i miniony piątek, więc nie za bardzo miałam czas pisać nowe rozdziały. Mam nadzieję, że w tym miesiącu coś tu dodam, bo na razie mam mały brak weny. ; )) 
Pozdrawiam . ;**

niedziela, 6 stycznia 2013

Rozdział 13


-Asia ! Zaczekaj , proszę ! –krzyczał , zatrzymałam się i obróciłam się na pięcie i spojrzałam na niego.
- Nie mam najmniejszego zamiaru . –powiedziałam i znów szłam przed siebie.
-Proszę , daj mi chociaż pięć minut. Chcę ci to wszystko wytłumaczyć . –powiedział , spojrzałam na niego i czułam , że znów zaraz wybuchnę 
-Cztery minuty pięćdziesiąt dziewięć sekund . –powiedziałam , a on uśmiechnął się . Brakowało mi tego , okropnie za nim tęsknię .
Krzysiek opowiedziałam mi wszystko tak jak według niego było naprawdę . Sama nie wiedziałam już co mam zrobić .Z jednej strony Go kocham i strasznie za nim tęsknie , a z drugiej swoje widziałam i  nie wiem już co sama mam o tym sądzić .
-Krzysiek muszę to wszystko przemyśleć , poukładać sobie. Potrzebuję czasu. –powiedziałam mu , a w jego oczach można było dostrzec radość .
-Dla Ciebie mogę czekać nawet wieczność . –powiedział mi .
-Cześć . –powiedziałam mu ,odwróciłam się  , a swoje kroki skierowałam w kierunku mojego mieszkania .
Kilka minut później , mieszkanie Asi i Eweliny.
-Cześć , jak było na treningu ? –spytała z uśmiechem.
-Ok. –ucięłam krótko i również się do niej uśmiechnęłam .
-O której jutro wyjeżdżacie ? –spytała.
-O ósmej trzydzieści mamy zameldować się od halą.-odpowiedziałam jej i przypomniały mi się słowa trenera Nawrockiego .
-Aha .- odpowiedziała mi , dobrze wiedziała o tym , że nie za bardzo mam ochotę na rozmowę .
-Idę się pakować. –oznajmiłam jej i poszłam do swojego pokoju .
Weszłam do pokoju , wzięłam moje MP4 i położyłam się na łóżku. W słuchawka rozbrzmiała piosenka Pezeta – Spadam . Słuchałam jej jakieś pięć razy i doszłam do wniosku , że prawie idealnie pasuje do mojego obecnego związku? , a może obecnego stanu ? jaki panuje pomiędzy mną , a Krzyśkiem .
Po około półgodzinnym słuchaniu muzyki zaczęłam się pakować . Zabrałam ze sobą cztery pary spodni , kilka T-shirt’ ów  oraz sweterków , a do tego bluzę Skry , którą muszę nosić podczas meczów . Spakowałam jeszcze kosmetyczkę i książkę , którą obecnie czytam . Byłam już gotowa na jutrzejszy wyjazd .
Około godziny dziewiętnastej poszłam do salonu , gdzie siedziała Ewa.
-Co oglądamy ? –spytałam mojej przyjaciółki .
-Piękną i bestię . –odpowiedziała z uśmiechem . Uwielbiałam ten film pomimo tego, że grała w nim Vanessa Hudgens jakoś za nią nie przepadałam , ale film był znakomity. Około godziny dwudziestej drugiej seans się zakończył ,a ja powędrowałam do łazienki. Wykonałam swój wieczorny rytuał i poszłam spać.
Wstałam i mimowolnie uśmiechnęłam się do wyświetlacza mojego telefonu, na którym była godzina siódma siedem. Ubrałam się , odświeżyłam i następnie zjadłam śniadanie. O godzinie ósmej wyszłam z domu gotowa na wszystko , wiedziałam również , że nie ominie mnie rozmowa z Krzyśkiem.
-Witam.-powiedziałam uśmiechnięta do Aleksa i Winiara , którzy już czekali przed halą.
-Cześć ,a Ty co taka zadowolona? –zapytała Aleks łamanym polskim.
-A tak jakoś mam dobry humor.-odpowiedziałam.
-To dobrze. –odpowiedział mi Michał i uśmiechnął się.
Po chwili byli już prawie wszyscy oprócz Mariusza.
-Dwie minuty pięćdziesiąt dziewięć sekund.- śmiał się pan Jacek widząc Mariusza , który biegnie w naszą stronę.
-Przepraszam za spóźnienie, ale musiałem odprowadzić małego do przedszkola.-opowiedział zasapany.
-No już nie tłumacz się. Do autokaru! –powiedział trener i wszyscy wsiedli do autobusu. Chłopcy jak to na dżentelmenów przystało przepuścili mnie jako pierwszą . Usiadłam na przedostatnim miejscu i od razu z torebki wyjęłam telefon wraz ze słuchawkami . Po upływie kilku sekund usłyszał melodię piosenki Grubsona – Naprawimy to. Zaczęłam  wsłuchiwać się w słowa śpiewane przez Emilię :
,, … ale musisz jeszcze raz zaufać wiem, że to trudne(…) Nadmiar emocji by wszystko uprościć, bo moje serce jest pełne miłości .Kiedy stwierdzisz, że nie warto próbować, że zbitych fragmentów lustra nie umiesz dopasować ,przyjdzie pora , powiem choć tu , spojrzę Ci w oczy i zaczniemy od początku … ‘’
  Wiem , że Kaśka byłaby zdolna do czegoś takiego , ale postanowiłam , że powinniśmy spróbować naprawić to .
Podróż minęła w miłej atmosferze . Winiar zasypywał   Nas mnóstwem kawałów , Paweł Z. cały czas się wygłupiał , więc się nie nudziliśmy . W hotelu zameldowaliśmy się około godziny trzynastej . Pokój na całe szczęście miałam sama naprzeciwko mnie byli : Michał z Mariuszem , a pokoje obok mnie mieli Krzysiek z Maćkiem , a w drugim  był Daniel z Woickim . Więc śmiało można powiedzieć , że zostałam otoczona .
O godzinie piętnastej mieliśmy się stawić na stołówce więc teraz chłopcy mogli odpocząć . Ja nie byłam zmęczona i teraz miałam mnóstwo czasu , aby się rozpakować .Ubrania poukładałam w szafce, a kosmetyczkę z całą zawartością zaniosłam do łazienki , następnie pustą już walizkę wstawiłam do dużej szafy, która stała przy drzwiach ,,wyjściowych’’ . Kiedy skończyłam się rozpakowywać wzięłam do ręki książkę , którą ostatnimi czasy miałam przyjemność czytać. Niestety niedługo dane mi było sobie poczytać , ponieważ po upływie niecałych pięciu minut do mojego pokoju wparowało prawie pół drużyny w składzie : Michał W., Daniel, Mariusz, Aleks, Cupko, Paweł Z. ,Michał B., Karol K. , no więc można powiedzieć , że teraz w tym pokoju nawet mucha nie miałaby się jak ruszyć. Może trochę przesadziłam, ale w porównaniu do ich pokoi mój był jednoosobowy, czyli o wiele mniejszy od dwuosobowego. Chłopcy obsiedli mnie ze wszystkich możliwych stron.
-Co tam u Ciebie słuchać? –zapytał Bąku.
-Dobrze. –odpowiedziałam im z lekkim ,wymuszonym uśmiechem.
-Jesteś tego pewna? –zapytał mnie Daniel i spojrzał na mnie unosząc  jedną brew do góry.
-O co Wam chodzi? –spytałam wstając z łóżka , na którym byłam gnieciona przez  Karola, Plinę i dwóch Michałów.
-O nic. – opowiedzieli chórem.
-Po prostu martwimy się o Ciebie. – powiedział jak do tej pory milczący Mariusz.
-O Was. – tym razem do dyskusji dołączył Konstantin .
-O jakich Was? –zapytałam ich. Doskonale wiedziałam o co im chodzi.
-No o Ciebie i Krzycha. –znów głos zabrał Daniel.
-O Nas nie musicie się martwić.-odpowiedziałam im podchodząc do okna które znajdowało się obok łóżka.
-Czy to znaczy…- zaczął Karol .
-Jeśli chodzi Ci o to  co mi to nie , nie wróciliśmy do siebie.-odpowiedziałam im a z ich twarzy zniknął uśmiech , który pojawił się przed chwilą.
-Ale dlaczego? –zapytał Atanasijevic .
-Jeszcze … -powiedziałam , a w ich oczach można było zobaczyć błysk i wszyscy momentalnie zaczęli mnie ściskać.
-Weźcie się opanujcie.-krzyknęłam na nich. Odsunęli się ode mnie.
-Masz zamiar do niego wrócić? –zapytał Szampon.
-Rozmawiałam z nim na ten temat wczoraj po treningu i… -powiedziałam im ,a Daniel, Michał W. Karol i Mariusz zaczęli coś szeptać . – miałam to sobie wszystko spokojnie przemyśleć i przemyślałam – dokończyłam swoją wypowiedź.
-To wspaniale. – powiedział Bąkiewicz .
-Tylko proszę nic mu nie mówicie , chce z nim sama to załatwić . –powiedziałam im , a oni znowu zaczęli mnie ściskać.
_________________________________________________________________________________
Słowo do Was z lekkim opóźnieniem :D 
Rozdział dodałam wczoraj, ale ,że coś z internetem mi się psuło to piszę tu dopiero dzisiaj . :)
Nie wiem czy spodoba Wam się taki obrót sytuacji , ale właśnie tak miało być. 
Następny rozdział powinien pojawić się w weekend , raczej nie wcześniej, ponieważ teraz nie za bardzo mam czas po szkole . Do następnego . ;)

czwartek, 27 grudnia 2012

Rozdział 12


Wstałam około godziny dziesiątej . Wyglądałam jak jakaś postać z horroru , podkrążone oczy , włosy rozczochrane jak po przejściu huraganu Katrina . Doprowadzenie mnie do stanu normalności zajęło mi jakąś godzinę . Kiedy wyglądałam już jak człowiek postanowiłam zjeść . W kuchni siedziała już Ewelina w towarzystwie Karola .
-O nasza piękna księżniczka wstała . – zażartowała Ewelina .
-Bardzo śmieszne , gdybyś zobaczyła mnie godzinę temu mogłabyś mnie pomylić co najmniej z bestią . –powiedziałam jej i wyjęłam sok z lodówki .
-Jak samopoczucie ? –zapytał Kłos .
-Oprócz tego , że czuję się jakby przejechał po mnie czołg , to jest doskonale . –powiedziałam z lekkim uśmiechem .
-No to chyba dobrze . –odpowiedział Ewa i uśmiechnęła się szeroko .
-Czemu gadamy o mnie ?! Lepiej opowiadajcie jak tam było wczoraj . – powiedziałam i od razu uśmiech zszedł z mojej twarzy .
-Towarzystwo nam trochę siadło , ale jakoś nam się udało . –powiedziała Ewelina . – A i jeszcze był tu Krzysiek …
-Czego chciał ? –spytałam ze złością .
-Przyniósł ci kwiaty . – odpowiedziała i wskazała palcem na wazon z czerwonymi różami , które stały na blacie kuchennym . –Jest liścik .
Podeszłam i przeczytałam .
-Co ci napisałam ? –spytała jak zwykle ciekawska Ewka .
-Że to nie jego wina , bo ona się na niego rzuciła i że mnie przeprasza . – powiedziałam , a z moich oczu po raz kolejny popłynęły łzy . Ewelina podeszła i przytuliła mnie .
-Wierzysz mu ? –spytał Kłos .
-Sama nie wiem , co mam o tym myśleć . Wzięłam bukiet od niego , wzięłam worek ze śmieciami i wyszłam na dwór . Kwiaty i śmieci wyrzuciłam do wielkiego kontenera . Ulżyło mi . Wróciłam do mieszkania i zatrzasnęłam za sobą drzwi to samo zrobiłam z drzwiami od mojego pokoju . Włączyłam piosenkę , która trochę nawiązywała obecnie do mojego życia . Z głośników popłynęła piosenka grupy Video ,,Asele’’ . W głowie siedziały mi tysiące wspomnień , każde jego słowo jeszcze raz przepływało przez moje myśli , każdy dotyk , pocałunek . Nie mogłam przestać o nim myśleć . Dlaczego zawsze mi przydarzają się takie rzeczy ? Zawsze odkąd pamiętam miałam pod górkę . A teraz kiedy wszystko zaczęło się układać musiała pojawić się ona .

Z perspektywy Karola  .

-Idziesz już na trening ? – zapytała Ewelina .
-Tak , a jak myślisz , Aśka ma zamiar się tam wybrać ? – spytałem  .
-Nie wiem , idź się jej spytaj . – powiedziała Ewka , a ja wstałem .
-No , to idę . –powiedziałem i wziąłem  głęboki oddech .
Z perspektywy Asi .
Ktoś zaczął pukać do drzwi . Były dwie opcje , albo Karol , albo Ewka . Postanowiłam , że go lub ją wpuszczę .
-Proszę . –powiedziałam cicho .
-Chciałem tylko zapytać , czy idziesz ze mną na trening ? – powiedział i uśmiechnął się .
-Oczywiście , czemu miałabym zaniedbywać swoje obowiązki . –mówiłam biorąc swoją torbę .
-To idziemy ? –zapytał ponownie .
Skinęłam głową i uśmiechnęłam się . Tak naprawdę to nie miałam najmniejszej ochoty , aby tam iść , ale mus to mus . Ubraliśmy się i razem z Karolem wyszliśmy na hale . Podczas naszej drogi raczej nie rozmawialiśmy o tym co się wczoraj wydarzyło , gadaliśmy głównie o siatkówce i o najbliższym meczu Skry .
Gdy już dotarliśmy na halę Karol udał się do szatni , a ja od razu weszłam na płytę boiska . Przywitałam się z trenerami i usiadłam na krzesełku .
Kiedy na boisko weszli chłopcy kompletnie nie zwracałam na nich uwagi . Wzrok wlepiłam w papiery , które trzymałam w dłoniach . Trener zarządził rozgrzewkę , a więc chłopcy wzięli się do roboty . Ja gadałam z trenerem Nawrockim o najbliższym meczu z Politechniką . Jak się okazało był to mecz wyjazdowy . Ja to jednak mam pech , będę  widywać go tam na każdym kroku na stołówce w autobusie na korytarzach … Nie wiem jak to wytrzymam . Na szczęście jedzie cała drużyna , a nie tylko my dwoje .
Po zakończonym treningu pan Jacek powiedział nam o której mamy zbiórkę .
-O ósmej trzydzieści siedzicie w autokarze , a jeśli ktoś się spóźni do Warszawy biegnie za autobusem, tak na rozgrzewkę. – powiedział Nawrocki , a wszyscy zaczęli się śmiać . –Panowie , ale ja nie żartuję . – powiedział , a na ich twarzach pojawiła się mina typu o_O . –Dobra , spadać do szatni . I pamiętajcie …
-Ósma trzydzieści . –powiedzieli wszyscy razem . A ja dziś po raz uśmiechnęłam się bez przymusu.
Przed halą czekałam na Karola . Lecz niestety jako pierwszy wyszedł Krzysiek . Momentalnie zerwałam się z ławki i już chciałam iść do domu.
-Asia , zaczekaj . – krzyknął i zaczął biec w moją stronę .
-Niby na co mam czekać , coo !? Aż znowu mnie okłamiesz i zdradzisz ? –zapytałam , a mój jak na razie dobry humor zmienił się o trzysta sześćdziesiąt stopni .
-To nie tak jak myślisz . – zaczął się bronić .
-A niby jak ? –spytałam , a z moich oczu popłynęły łzy .
W tym momencie z hali wyszli Kłos , Plina , Winiar i Szampon , którzy zaczęli podążać w naszym kierunku .
-Co tu się dzieje ? –spytał Daniel .
-Nic . –ucięłam krótko . –Karol odprowadzisz mnie ? –zapytałam , na co on skinął głową i w ciszy  podążaliśmy w kierunku mojego mieszkania .

Z perspektywy Krzyśka .

-Koleś , co tu się dzieje ? –spytał Winiar .
-Nic . – odpowiedziałem .
-Młody , mów prawdę.-powiedział Daniel .
-Czemu Aśka płakała?- spytał Mariusz.
-Przeze mnie . – powiedziałem i kopnąłem  kamyk , który leżał w pobliżu.
-Dlaczego?- tym razem to Michał po raz kolejny zadał pytanie.
-Bo całowałem się z inną.-powiedziałem i szedłem przed siebie , oni nie dawali za wygraną i dalej szli za mną krok w krok .
-Łoło , że co?! –spytał ze zdziwieniem Szampon.
-Nie słyszałeś? –zapytałem patrząc na niego .
-Krzysiek spokojnie. Możesz nam opowiedzieć co się wydarzyło? – spokojnie zapytał Plina .
Wziąłem głęboki oddech i zacząłem wszystko po kolei im opowiadać .
-Wierzycie mi?- zapytałem.
-Młody , ale przysięgasz na swoją matkę , że to ona Cię pocałowała , a nie ty tą całą …
-Kaśkę - Winiar uzupełnił wypowiedź Mariusza.
-Przysięgam.-powiedziałem .
-Nie wiem jak wy,  –Daniel zwrócił się do chłopaków. –ale ja Ci wierzę.
-My też, co nie Misiek?- Mariusz zwrócił się do Michała.
-Jasne. Moim zdaniem powinieneś jej to wszystko powiedzieć…
-Przeprosić, kupić jakieś kwiaty.-i znów Michał wszedł w słowo Mariuszowi.
-Dokładnie. –powiedział Pliński, a Szampon posłał zabójcze spojrzenie Michałowi.
-Myślicie, że nie próbowałem? Kwiaty zaniosłem jej już na drugi dzień, ale wylądowały w koszu, a rozmawiać ze mną nie chce.-powiedziałem ze smutkiem.
-No to próbuj dalej. Myślisz, że dzięki czemu doszliśmy tak daleko? –zapytał Daniel.
-Ale przecież siatkówka to nie to samo co miłość.-odpowiedziałem mu.
-I tu się mylisz Młody. –powiedział Szampon.
-W miłości jak w siatkówce , musisz walczyć o każdą piłkę. – wygłosił swoją złotą myśl Michał.
-Tylko tu nie walczysz o piłkę tylko o osobę, którą kochasz. Kochasz ją, prawda?- Mariusz zadał pytanie Pławskiemu.
-Tak , kocham.- odpowiedziałem.
-No to na co czekasz ? Biegnij za nią. –powiedział Misiek i walnął Krzyśka w ramię .
-Ale przecież Kłos z nią poszedł.
-Nie przejmuj się już coś się wymyśli. –powiedział Plina i uśmiechnął się łobuzersko.
-No to lecę .

Z perspektywy Karola.

Odprowadzałem Asię do mieszkania , kiedy naglę dostałem sms-a od Mariusza o treści:

                       ,,Stary jak chcesz ratować ich związek to się jakoś ulotnij ;) ‘’

Zrozumiałem z tego tyle, że mam spadać, bo oni zapewne  wymyślili jakiś plan.
-Kurde , Asia przepraszam , ale muszę wracać na halę. –palnąłem.
-Coś się stało?- spytała.
-Po prostu zapomniałem swoich butów.-zmyśliłem.
-Acha . W porządku przecież trafię. –uśmiechnęła się, a ja odszedłem.

Z perspektywy Asi .

Szłam sama do domu gdy nagle usłyszałam głos Krzyśka. Przyspieszyłam trochę, jednak nic z tego dogonił mnie .
_________________________________________________________________________________
 Taki jakiś długi mi wyszedł . :) Ale mam nadzieję , że Wam się spodoba . 
Pozdrawiam . ;**

Jeśli czytasz zostaw po sobie jakiś znak . ; ))